Treść listu księdza Stanisława Kościelnego do biskupa Franciszka Jopa, wł. AKMwK.

RZYM.-KAT. URZĄD PARAFIALNY
Nowa Huta – Bieńczyce
p-ta Kraków 28

Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Dr Franciszek Jop

Wikariusz Kapitulny w Krakowie

Niżej podpisany, ksiądz Stanisław Kościelny, administrator parafii Nowa Huta – Bieńczyce, donosi, co następuje:

Parafia w Nowej Hucie – Bieńczycach utworzona została jeszcze w czerwcu 1952 r. przy małej Kapliczce w Bieńczycach, która może pomieścić około 200 osób. Dziś ta sama parafia liczy 20 do 30000 mieszkańców. By zaspokoić duchowe potrzeby parafian, już od dwóch i pół lat, odprawia się w tej Kaplicy, aż 10 Mszy św. w każdą niedzielę i święto nakazane. Letnią porą 5 Mszy św. odprawia się na dworze. A już druga zimę, bez względu na pogodę i temperaturę, odprawiamy 2 Msze św. na dworze, gdyż wierni stoją na zewnątrz Kaplicy, w dużo większej liczbie, niż wewnątrz, a ciasna Kaplica, nie może ich pomieścić. Bez względu na słotę, śnieg czy mróz, chcą być na Mszy św.

Na parafii jestem tylko sam. Do pomocy dojeżdża jeden ksiądz diecezjalny, wyznaczony przez Jego Ekscelencję Księdza Biskupa Franciszka Jopa. Ksiądz ten mieszka stale w Krakowie, tam jest zameldowany w domu Księży Emerytów przy ul. Św. Marka 10 i z Krakowa dojeżdża, prawie codziennie, pomagać w czynnościach ściśle kapłańskich. Ksiądz ten nie ma żadnej nominacji na wikariusza.

2 innych księży dojeżdża pomagać tylko na niedziele i święta.
Są to: 1 Jezuita z Krakowa i 1 Benedyktyn z Tyńca. Księża ci spełniają tylko czynności kapłańskie.

Oto są warunki pracy, by zaspokoić potrzeby duchowe, nowopowstającego miasta, Nowej Huty, którym szczyci się cała Polska.

Mając takie warunki pracy, zostałem wezwany 3 Marca b. r. do P. M. R. N. do Referatu dla Spraw Wyznań w Krakowie.

Na początku rozmowy Referent pyta mnie, jak idzie praca w parafii. Odpowiedziałem, że mimo niepogody i mrozu, ludzie przychodzą na nabożeństwa i stoją na dworze, gdyż w małej Kaplicy nie mogą się pomieścić. Pyta mnie dalej Referent: „Czy znam Porozumienie i Dekret z 9. II. 1953 r.” „Nie można być bardziej papieskim, niż sam papież”? Ksiądz sobie rozszerzył zakres działania. Księdzu nie wolno nikogo sprowadzać sobie do pomocy. Ksiądz sam jest do Bieńczyc zatwierdzony i nikt nie może księdzu pomagać.” Zwróciłem wtedy uwagę Referentowi, że nie dla własnej wygody, lecz dla wiernych odprawia się aż 10 Mszy św. Prosiłem Referenta o pismo, któryby zabraniało innym księżom dojeżdżać do Bieńczyc, bym takie pismo mógł doręczyć Kurii, gdyż z Jej ramienia, pracuję w Nowej Hucie – Bieńczycach. Takiego pisma nie otrzymałem.

Referent mówi dalej: „Ksiądz jest ślubowany i księdza dekret obowiązuje. Ksiądz jest odpowiedzialny za to, co dzieje się w Bieńczycach na podstawie art. 2-go Dekretu z 9.II.1953 r.

Zarzut zatem odnosi się do rzekomego rozszerzania działania na stanowisku duchownym, gdyż ksiądz Zbigniew Mońko, już od kilku miesięcy dojeżdża do Bieńczyc i pomaga, chociaż nie jest zatwierdzony. To jest niedopuszczalne i temu musimy położyć kres, powiedział dalej Referent.

Oświadczyłem, że żadnych nowych stanowisk nie tworzę, gdyż nie mam do tego władzy. Nie tworzy ich też Kuria, ponieważ Ta nie wydała Księdzu Mońce nominacji na wikariusza Bieńczyc.

Owszem, Kuria już dwukrotnie wysuwała kandydatów na wikariat do Bieńczyc /księży: ks. Jana Dobrzyńskiego i ks. Zb. Mońkę/ lecz ci nie zostali zatwierdzeni, a nie wezwani, nie mogli ślubować.

Księża, dojeżdżający do Bieńczyc, nigdzie nie występowali i nie występują przeciw Polsce Ludowej. Zresztą, powiedziałem, że sprawa Bieńczyc jest w toku załatwiania w Warszawie.

Wierni potrzebują usług kapłańskich a sam nie mogę podołać, dlatego musi ktoś pomagać. Zakresu działania nie zmieniam, ani nie przekształcam, gdyż celem każdej parafii jest zaspokajać wszystkie duchowe potrzeby wiernych, a więc: dać im Mszę św., zapewnić możliwość spowiedzi i Komunii św., chrztów, ślubów, pogrzebów, katechizacji dzieci, odwiedzin duszpasterskich, opieki nad biednymi i chorymi.

Zapytałem jeszcze Referenta, dlaczego i na jakiej podstawie nie wolno innym księżom sprawować czynności kapłańskich w Kaplicy w Bieńczycach?
Odwołałem się na Kurię, że robię, jak mi Ona zleciła i tak muszę robić, gdyż wcześniej, bo w dniu swych święceń kapłańskich, ślubowałem posłuszeństwo swemu Biskupowi i Jego następcom.

„Wezwałem księdza i księdzu komunikuję, że ksiądz jest odpowiedzialny za Bieńczyce, powiedział Referent. Upominam raz jeszcze i gdy ksiądz nie zastosuje się do poleceń Władzy, zastosujemy art. 6. wspomnianego Dekretu z lutego 1953 r.

Jeszcze powtórnie zażądałem pisma, by mógł przestawić Kurii i w niedzielę ogłosić ludziom, że od najbliższej niedzieli zamiast 10 Mszy św., będą tylko 3 Msze św., bo tylko tyle mogę odprawiać, a wtedy, jak ludzie ustosunkują się do Władzy Ludowej? „Winę ponosi ksiądz, odrzekł Referent, gdyż ksiądz rozszerzył swe uprawnienia i zamiast sam pracować, dopuścił do pracy innych.”

Wspomniałem, że jest to widocznie echo 10-lecia ruchu katolików postępowych, którzy na akademii 10-lecia w Krakowie, przez usta księdza Sidora, postawili sobie za cel budowę kościoła w Nowej Hucie – Bieńczycach. Takiego argumentu używano, by nakłonić księży do udziału w akademii.

Na pytanie, od którego dnia to obowiązuje – otrzymał odpowiedź, że od 5. III. b. r.

Ze słowami, postąpię jak zaleci mi Kuria, wyszedłem z Referatu.

Z wyrazami czci i szacunku najgłębszego całuję ręce Waszej Ekscelencji.
Ks. Stanisław Kościelny
Nowa Huta – Bieńczyce, dnia 3. III. 1956 r.